Big Sur II by Konrad Jakubowski

Obiecana druga część paczki zdjęciowej z Big Sur. Zdjęć dużo, jedne fajniejsze drugie mniej, wszystkie dla mnie ważne. Może jestem za mało obiektywny przy ich wyborze, trudno.

Zawsze jak jadę w jakieś takie miejsce o którym sporo myślałem, miejsce o którym wyobrażałem sobie dużo, co będe robił, jak będzie, co zobacze etc, to nigdy nie wiem jak się za to zabrać. Z jednej strony chciałbym odłożyć aparat i po prostu chłonąć to miejsce, z drugiej strony chciałbym jednocześnie mieć w jednym oku gopro do nagrywania wideo, w drugim aparat fotograficzny tak by mieć od razu i film i zdjęcia. No i żeby od razu zdjęcia były obrobione a filmy edytowane! 

 konradjakubowski.com / kamilalewdanska.com
 konradjakubowski.com / kamilalewdanska.com
 konradjakubowski.com / kamilalewdanska.com
 konradjakubowski.com / kamilalewdanska.com
 konradjakubowski.com / kamilalewdanska.com
 konradjakubowski.com / kamilalewdanska.com
 konradjakubowski.com / kamilalewdanska.com
 konradjakubowski.com / kamilalewdanska.com
 konradjakubowski.com / kamilalewdanska.com
 konradjakubowski.com / kamilalewdanska.com
 konradjakubowski.com / kamilalewdanska.com
 konradjakubowski.com / kamilalewdanska.com
 konradjakubowski.com / kamilalewdanska.com
 konradjakubowski.com / kamilalewdanska.com
fot.Kamila Lewdańśka

fot.Kamila Lewdańśka

 konradjakubowski.com / kamilalewdanska.com
 konradjakubowski.com / kamilalewdanska.com
 konradjakubowski.com / kamilalewdanska.com
 konradjakubowski.com / kamilalewdanska.com
 konradjakubowski.com / kamilalewdanska.com
 konradjakubowski.com / kamilalewdanska.com
 konradjakubowski.com / kamilalewdanska.com
 konradjakubowski.com / kamilalewdanska.com
 konradjakubowski.com / kamilalewdanska.com
 konradjakubowski.com / kamilalewdanska.com
fot.Kamila Lewdańśka

fot.Kamila Lewdańśka

 konradjakubowski.com / kamilalewdanska.com
 konradjakubowski.com / kamilalewdanska.com
 konradjakubowski.com / kamilalewdanska.com
 konradjakubowski.com / kamilalewdanska.com
 konradjakubowski.com / kamilalewdanska.com
 konradjakubowski.com / kamilalewdanska.com

Adnotacja: Uważne oko zobaczy że na kilku zdjęciach widać kropki, sensor strasznie mi się ufajdał i wyczyściłem dopiero po powrocie. W edycji już mi się w oczach dwoiło i troiło a i tak kilka zdjęć poszło z kropkami. Mea culpa, starałem się. 

Santa Monica by Konrad Jakubowski

W kraju temperatura z loterii czyli 5-10-15, więc czas na kolejna porcje Kalifornikacji. Któregoś dnia nasz rowerowy trip wybrzeżem Los Angeles zaprowadził nas do Santa Monica gdzie na koniec dnia zrobiłem Kamili kilka zdjęć i odkryłem że Nikkor AF-S 35 mm 1.8G ( FX nie DX) to mój nowy ulubiony obiektyw. Najlepsze że do tej radosnej realizacji dotarłem dopiero teraz gdy przeglądam dokładniej zdjęcia które nim zrobiłem. Ostry w punkt, szybki. Może nie jest to jakiś pancerny obiektyw ale nie musi taki być, wystarczy że ma fantastyczny autofokus, dobre soczewki i że jest na tyle lekkim obiektywem że plecak nie wygina cię do tyłu podczas przemieszczania się. Tego mi chyba brakowało.  Lekkości.  

Odkąd Nikon wypuścił pełno-klatkową gamę obiektywów w 2007 roku, w sensie zoomy FX'owe to dobry obiektyw oznaczał ciężki obiektyw. Na szczęście to się zmienia i pełno klatkowe stałki są lekkie i nie duże ( no może nie wszystkie ale w porównaniu do zoomów tak jest). Nikkor 35 FX ląduje na mojej liście obiektywów które kupie i to na miejscu nr 1.

 konradjakubowski.com / kamilalewdanska.com
 konradjakubowski.com / kamilalewdanska.com
 konradjakubowski.com / kamilalewdanska.com

A co do wycieczki rowerem po plażach LA. Każdy kawałek plaży w Kali ma trochę inny klimat. Niby ta sama woda i ten sam piasek a wydaje ci się że jesteś w trochę innym miejscu. Santa Monica jest zaraz obok Venice a jest zupełnie inna. To tak jak gdyby Międzyzdroje zestawić ze Świnoujściem i połączyć je kładką. Jedno jest pewne, miesiąc w Kalifornii to za mało żeby to wszystko ogarnąć.  Pozostaje wybrać z 15 zdjęć i zrobić wydruki do oprawienia i wybrać się następnym razem na dłużej. 

Big Sur by Konrad Jakubowski

Rozciąga się na 122 km i jest jednym z najbardziej odizolowanych, nienaruszonych miejsc w całych kontynentalnych Stanach Zjednoczonych. Mniej więcej na taką samą odległość musiałbyś skrolować myszką w dół żeby obejrzeć wszystkie te zdjęcia które tam porobiłem, więc podzielę ten post na 2 części.  

W roku 1937 zakończono budowę autostrady nr 1 która leci przez cały ten rejon, więc większość tego niesamowitego regionu podziwia się z za szyby samochodu. Uznałem że kilka takich zdjęć tylko doda do wartości materiału. Zachwyty nad widokami przerywają jazdę średnio co 2-gi lewoskręt, omijasz jakąś skałę, pojawia się nowy widok po którym zbiera się szczękę z wrażenia.

Na samym początku, gdy wjechaliśmy w ten rejon to powitał mnie zawód. Owszem lubię mgłę,  ale akurat tutaj wymarzyłem sobie świetną pogodę i taka była cały czas aż do momentu gdy zajechaliśmy do miasteczka na granicy Big Sur. I tu mam na myśli dokładnie granicy. Gdy się przy niej zatrzymaliśmy to po lewej była piękna pogoda, po prawej ogromna warstwa mgły rodem z Silent Hill.

 konradjakubowski.com / kamilalewdanska.com

Dojazd do Big Sur z Los Angeles to jakieś 6 godzin drogi, więc po dojechaniu na miejsce zaopatrzyliśmy się w drewno na ognisko. Pierwszy dzień pożegnał nas zachodem słońca a my pożegnaliśmy go vegańską kolacją przy ognisku. Drugiego dnia zrozumieliśmy że mgła jest zameldowana w tym miejscu na dłużej niż my więc wybraliśmy się w dalszą droga. Celem była podróż autostradą nr 1 wzdłuż Big Suru. Niestety pożar w Parku narodowym sprawił że nie udało nam się odwiedzić plaży Julii Pfeiffer. Pomimo że sam pożar był wiele mil od nas, strażnicy zamkneli ten odcinek parku i nie było nawet jak zobaczyć z góry bo wszędzie była mgła. No trudno, Natura 1 fotograf 0.  

Świetne wrażenie zrobiło na nas wydostanie się z mgły, im dalej w trasę, tym droga była położona wyżej co pozwoliło nam wyjechać ponad mgłę a my zorientowaliśmy się że pogoda cały czas była słoneczna, tylko "nasz" kawałek Big Suru spowity był mgłą.  

Napisałbym coś więcej, ale patrząc na te wszystkie zdjęcia, cały czas cofam się w czasie. Niesamowicie piękne miejsce. Cieszę się że mogłem je zobaczyć. Spędziliśmy tam z Kamilą i moim bratem świetne trzy dni, no właściwie to dwa, bo pierwszy to na przyjazd i obóz. Te dwa dni i tak wystarczyły żeby zapamiętać to na całe życie. Następnym razem wrócimy żeby zobaczyć Pfeiffer Beach! 

 konradjakubowski.com / kamilalewdanska.com
 konradjakubowski.com / kamilalewdanska.com
 konradjakubowski.com / kamilalewdanska.com
 konradjakubowski.com / kamilalewdanska.com
 konradjakubowski.com / kamilalewdanska.com
 konradjakubowski.com / kamilalewdanska.com
 konradjakubowski.com / kamilalewdanska.com
 konradjakubowski.com / kamilalewdanska.com
 konradjakubowski.com / kamilalewdanska.com
 konradjakubowski.com / kamilalewdanska.com
 konradjakubowski.com / kamilalewdanska.com
 konradjakubowski.com / kamilalewdanska.com
 konradjakubowski.com / kamilalewdanska.com
 konradjakubowski.com / kamilalewdanska.com
Stabilizacyjny LPT ( life pro tip)

Stabilizacyjny LPT ( life pro tip)

 konradjakubowski.com / kamilalewdanska.com
 konradjakubowski.com / kamilalewdanska.com
 konradjakubowski.com / kamilalewdanska.com
 konradjakubowski.com / kamilalewdanska.com
 konradjakubowski.com / kamilalewdanska.com
 konradjakubowski.com / kamilalewdanska.com
 konradjakubowski.com / kamilalewdanska.com
 konradjakubowski.com / kamilalewdanska.com
 konradjakubowski.com / kamilalewdanska.com
 konradjakubowski.com / kamilalewdanska.com

Adnotacja: Uważne oko zobaczy że na kilku zdjęciach widać kropki, sensor strasznie mi się ufajdał i wyczyściłem dopiero po powrocie. W edycji już mi się w oczach dwoiło i troiło a i tak kilka zdjęć poszło z kropkami. Mea culpa, starałem się. 

Hola LA! by Konrad Jakubowski

Planując naszą wyprawę do LA zastanawiałem się jakie zdjęcia uda mi się zrobić. Zastanawiałem się trochę jaką dynamikę spotkam na ulicach. Nowy York, w sensie Manhattan, pod tym względem wymagał sprawnego oka i przewidywania bo tam kadry same rzucały się pod obiektyw, trzeba było być jedynie odważnym na tyle by je chwycić.

 

Kiedyś przez parę dni miałem okazje zobaczyć San Diego, fotografując zlecenie ślubne. wiec co nieco klimatów panujących w Kalifornii miałem okazje złapać. Z tym że San Diego oprócz ślubu, jednego wieczornego przyjęcia i kilku spacerów po mieście w zdjęcia dla mnie samego, się raczej nie obróciło. Ot kilka klatek, i do tego w stylu który był dla mnie na tyle nowy że nawet nie miałem gdzie tych zdjęć dać, więc wylądowały na Behance

Doba od przyjazdu i od razu pierwsza myśl, że LA to jednak nie Nowy York. Pierwsze co mnie zdziwiło, to brak wysokiej zabudowy. Ok, jest kilka wieżowców w samym centrum LA, ale nie ma zabudowy jaką pamiętam z NY. Pod tym względem LA mógłbym porównać nawet trochę do Warszawy, kilka wieżowców w centrum en dacyt. Drugie co odkryłem to to że LA samo w sobie to właśnie to malutkie centrum z tymi kilkoma wieżowcami a dookoła są miasteczka które tworzą gigantyczną miejską masę. Na mapie wygląda jakby miasto było ogromne, w rzeczywistości to masa miast połączonych ze sobą ulicami. Totalnie nie czaje czemu nie nazywają tego Greater LA, tak jak robią to w Nowym Jorku, bo Brooklyn i Queens to też osobne miasta/dzielnice, ale w LA nikt nie mówi że to LA tylko że to To i To.  

W Nowym Jorku wsiadłbym w metro, wysiadłbym gdzieś downtown, z buta doszedłbym do Uptown i miałbym pełną kartę zdjęć. W LA to zupełnie nie działa. Brak wysokiej zabudowy sprawia że w oczy rzucają ci się palmy, duże samochody i fastfoody. Co chwile chcesz zrobić zdjęcie to fakt, ale smartfonem. W pewnym sensie, jeśli chciałbym zrobić zdjęcia jak z NY, ale w LA to chyba bym się zdziwił. Może dotyka mnie jakieś fotograficzne zwielokrotnienie jażni, ale będąc tu mam ochotę na zdjęcia ala Gregory Crewdson czy nawet William Eggleston i na dodatek ciągle miałem przed sobą wizje z Grand Theft Auto V, co nie ułatwiało mi traktować LA jako poważnego tematu do fotografowania. Więc w skrócie, przyjechałem do LA  z nadzieją zrobienia streetu i nagle przestałem robić street jaki znałem. Na wybrzeżu za duży relaks, w downtown za gorąco i pustawo. To by wyjaśniało czemu np w Polsce nie robie streetu w Szczecinie, bezdomne psy i panowie w bramach to niezbyt odkrywczy temat na zdjęcia. 

To tyle z czystej fotograficznej filozofii. Pisałem że to jednak nie Nowy York, jakbym narzekał czy coś, ale nie, wcale, bo Kalifornia jest niesamowita. Piękna pogoda, uśmiechnięci ludzie. Nastraja pozytywnie i nawet trochę rozleniwia. To był Miesiąc fotografowania, pobijania naszego czasu na bieg 5 km i wegańskie jadło przez cały miesiąc. Takie dobre że prawie od niego przytyłem. Futrując się mięsem całe życie, autentycznie odgranicza się człowiek od smaków które są dostępne i które warto poznać. Każdemu polecam chociaż raz spróbować. Odstawić mięso, nabiał. No ale co ja tam miałem, bo z tematu trochę, ach tak, Kalifornia, to stan umysłu. Zapisałem sobie na liście rzeczy do zrobienia w życiu, - przeprowadzka na zachodnie wybrzeże. Obowiązkowo z turbodoładowana deskorolką na prąd. Casey Neistat style. 

Przyznam się że w połowie tego posta pisałem jeszcze w Lipcu, ale chillax był zbyt mocny aby go opublikować. Słońce za mocno świeciło mi w ekran. Opiszę to w kilku kolejnych postach, mam nadzieję że Tim Cook zaprezentuje nowe maki bo na laptopie zdecydowanie wygodniej się bloguję. Szkoda tylko że tak fatalnie obrabia mi się na nich zdjęcia.  

W skrócie, wdrapaliśmy się na górę co miała 3 tysiące metrów. Zobaczyliśmy największe drzewa na świecie. Przejechaliśmy rowerem prawie całe wybrzeże LA. Biegaliśmy pod górkę. I wiele innych rzeczy. Zdjęć zrobiliśmy tyle, że musiałem pożyczać dysk twardy aby je zabrać, a jak już wróciliśmy to musiałem kupić kolejny żeby je zgrać! Na dodatek zgrywanie zajęło mi dłużej niż trwała moja opalenizna, bo gdzieś do zeszłego tygodnia, więc post ląduje na bloga z lekkim poślizgiem. To dopiero pierwszy post, bo chciałbym kilka napisać i trochę zdjęć wrzucić, ale czas mnie nagli bo zaraz lecimy do Karpacza, gdzie przetestuje chodzenie z GoPro Hero 4+. Taki debiut kamerzysty amatora. Przez chwilę myślałem że może pisanie bloga to nie dla mnie i wideo blogowanie to przyszłość, ale potem spróbowałem zmontować wideo z Go Pro i zeszło i cały dzień więc jednak pisanie bloga jest mniej czasochłonne. Na dziś to tyle. Kolejne po weekendzie, tym kolejnym.

Przewijam do przodu! by Konrad Jakubowski

Ostatnio brakło czasu by coś napisać, sporo się działo, więc zrobię małe podsumowanie. W większości informacje te gdzieś tam już w eterze internetów są dostępne, ale nie mieliśmy z Kamilą czasu na aktualizacje stron WWW, i nawet Instagram ledwo zipał o Facebooku nie wspomnę.

Jakiś czas temu zadeklarowaliśmy wspólną pracę przy sesjach zdjęciowych. Będąc parą fotografów z wręcz identycznymi zainteresowaniami sprawiło, że powielalibyśmy pewne ujęcia czy motywy. Posiadamy różne spojrzenia na pewne aspekty sesyjne, ale jednocześnie robiąc zdjęcia razem, możemy robić więcej i bardziej dokładnie niż gdybyśmy mieli robić je osobno. I tak każde z nas przy poprzednich sesjach pracowało i poświęcało czas, więc teraz po prostu robimy je razem i dzielimy się pracą. 

Więc przewijając od ostatniego wpisu. W kwietniu robiliśmy zdjęcia dla lokalnego magazynu MM Trendy. Na tapetę wybraliśmy klimaty PRL. Mimo iż te czasy już dawno za nami, najbliższe otoczenie polskich blokowisk jednak wyrażnie przypominają w jakich czasach wiekszość z nas dorasta(ła). Do zdjęć wybraliśmy świeży newface z wavemodels, Natashę. Te brwi!!. Podziękowania dla Miejskiej Biblioteki oraz Cafe Popularna za udostępnienie miejscówek do zdjęć.

Póżniej, pod koniec maja usiedliśmy do tematów bardziej sportowych. Sesja planowana od dawna bo i ze sportem mamy gdzieś styczność praktycznie codziennie. Zresztą, zawsze odkąd zrobiłem materiał na temat triatlonistów te parę lat temu, to chciałem zrobić coś podobnego ale bardziej modowo. Temat na pewno będzie kontynuowany:) A wpis o sesji również na blogu Kamili

Na zdjęciach rewelacyjna Klaudia Ungerman z unitedformodels.com. Materiał już dziś dostępny w nowej odsłonie magazynu MM Trendy, i można go zobaczyć w dobrych kącikach prasowych na terenie Zachodniopomorskiego.


Na początku kwietnia, daliśmy też mały wywiad do Nasze Miasto Szczecin, w towarzystwie zdjęć z Marta Marczewską z Neva Models. Zdjęcia robiliśmy w świetnej szczecińskiej lokacji, Off-Marina.  Przed nami w tym miejscu teledysk kręcił Łona z Webberem!


Czasu na pisanie zabrakło też z powodu ogarniania prawa jazdy. Fotograf bez samochodu to straszna męczarnia, no ale to też już za nami, wkrótce wybierzemy sie na kilka plenerów które długo nie były dla nas dostępne.


I to by było na tyle, chętnie napisałbym na jaką wyprawę wybieramy się z Kamilą za tydzień, ale uparła się żeby nic nie pisać do póki nie wylądujemy na miejscu. Nie możemy się doczekać!