wine is fine, but whiskey is quicker / by Konrad Jakubowski

Tegoroczne święta natchnęły mnie żeby trochę odświeżyć blog. Wiele razy już chciałem do niego wrócić, bo różne tematy po głowie mi chodziły i zaliczyłem już chyba ze 4 podejścia, ale niekończąca się iteracja, niezdecydowanie, sprawiły że pisanie wciąż odkładałem na półkę. Kilka bardzo krótkich wpisów co prawda się tu znalazło, ale były one bardziej moim własnym odpowiednikiem Twittera niż wpisem blogowym. Bardzo żałuje że oryginalnego bloga skasowałem te 4-5 lat temu. Pomimo ze mam pewnie gdzieś jakąś kopie postów w postaci zrzutu z Wordpressa, to pewnie nie da się jej już odczytać z powodu upływu czasu. Temu wszystkiemu winna jest na pewno iteracja. Nie wiem czy przypadkiem nie spolszczyłem właśnie z angielskiego, ale co mi tam. Cieszę się że mogę wrócić ze spokojną głową do pisania i to jest najważniejsze.

Wracając do tych mijających właśnie świąt. Pierwszy raz spędzałem je nie w domu przy stole, a całkowicie wyjazdowo, w Szklarskiej Porębie. Uzbrojony w aparat, miałem okazję po fotografować zupełnie dla przyjemności i bez żadnego konkretnego projektu na myśli. Czysty trening refleksu i oka. Ostatni raz taką swobodę fotografowania miałem podczas studiów w NY. Przemierzałem wtedy godzinami ulice Nowego Jorku i trenowałem oko. Od dawna już tak nie robiłem i jest kilka powodów. Jednym z nich na pewno jest dobór optyki.  Od 2011 jedynymi obiektywami jakie gościły w mojej torbie to dwie stałki, 50mm 1.8 i 85mm 1.4. Pomimo że do portretu są bardzo przyjemne, to we wszystkim innym, bardzo mnie ograniczały. Więc parę miesięcy temu stwierdziłem że 85 1.4 najlepiej będzie zamienić na 24-70 2.8 na którym to zresztą szkle bardzo dużo już pracowałem w latach 2007-2011. Zresztą był to pierwszy i jedyny na szczęście, jak dotąd obiektyw który sam z siebie odpadł mi z bagnetu (Nikon! oby mi się to nie powtórzyło!). Zmiana wyszła na plus, bo i mogłem wyjść spokojnie po fotografować chodząc po Karkonoskim parku to i bloga reaktywuje więc same plusy!

Zmiana obiektywu sprawiła też, że o wiele mniej sięgałem po komórkę ( ip 6+) by zrobić zdjęcie. A to właśnie komórką robiłem bardzo dużo zdjęć przez te ostatnie kilka lat. Sam jestem zdziwiony że zdjęcia Mobile'em tak mnie wciągnęły, ale raz że mam w kieszeni pod ręką dobrą ogniskowa (około 30mm) a dwa, proporcje klatki 4:3 są nie do przeskoczenia. Pomimo że fotografia to duża część mojego życia, to fotografia mobile'owa stała się takim mini hobby. Apple bardzo dobrze podeszło do tematu zdjęć w swoich telefonach, ogniskowa, światło i format klatki, wszystko w najlepszym porządku, tylko fotograf to doceni. Drugą sprawą jest na pewno Instagram.  Bloga pisanego, zamieniłem w pewnym momencie na bloga całkowicie zdjęciowego i to do tego prowadzonego za pomocą całkiem nie "godnego", całkiem nie poważnego aparatu jakim był Iphone?  Napewno zgadzam się z porównaniem Iphone'a do Laiki przez Mike'a Johnston'a. Trudno się zresztą nie zgodzić, jak spojrzymy na listę najczęściej używanych aparatów na Flickerze to wychodzi nam że Canon ze swoim 5D mII znajduje się dopiero na 7dmym miejscu a pierwsze 6 miejsc to przeróżne modele Iphone'ów. Z niecierpliwością czekam na to co pokaże Iphone 7.

Jeden temat tylko mnie gryzł w mojej D3'jce podczas zdjęć, brak wifi, ( insta instagram,) ale to potrzeba nabyta dopiero ostatnio, jeszcze drażni brak czytelnego wyświetlacza LCD (totalny aliasing czyli ogólna kaszka na miniaturce zdjęcia) i finalnie jedna myśl, to czy kiedykolwiek doczekam się lustrzanki na której będę mógł zainstalować VSCO Cam czy RNIfilms. Jestem pewien że taka integracja to tylko kwestia czasu. Jestem też ciekaw czy Nikon/Canon zignorują ten trend? Od czasu gdy w moje łapki trafił D3 to trochę przestałem interesować się tym co pokazywali Canon i Nikon w swoich nowych lustrzankach. 

Wracając do Szklarskiej i fotografowania, fotografem natury i formy krajobrazu nie jestem, limit fotografii drzewostanu parku Karkonoskiego chyba wyczerpałem na tym wyjeżdzie na pare lat w przód. Sam gdy fotografuje kogoś, najczęściej kobiety, portret modowy, to do tematu podchodzę dość energicznie, szukam momentu, prowokuje jakąś spontaniczność. W Szklarskiej mogłem za to po zastanawiać się nad inną stroną fotografii która mnie gdzieś tam ostatnimi czasy interesuje. To chyba od czasu stażu w nowojorskim Bruce Silverstein Gallery, gdzieś głębiej zakiełkowały mi w głowie klimaty Stephen Shore'a, Josef Hoflehner'a . Oczywiście obcowanie z oryginałami Todd'a Hido czy Michael'a Wolfa napewno swoje odcisneło na moim zainteresowaniu. O Gregory Crewdsonie nie wspomne bo mój brat jest absolutnym fanem gościa, więc wszystkie materiały już dawno znam na pamięć. Nieśmiało patrzę w tym kierunku zdjęciowym, jest to spora inspiracja. Suma Summarum, jak teraz przeglądam Lightroom'a, to ciekawsze zdjęcia zrobiłem chyba na wyjeżdzie właśnie komórką...