Manfrotto 190 / by Konrad Jakubowski

Gdy normalny człowiek na święta planuje zakup choinki, to fotograf planuje zakup statywu. Święta minęły, choinki nie kupiłem ale przyniosłem do domu statyw. Nie sądziłem że taki dzień nadejdzie, ale ten zakup poważnie chodził mi po głowie od paru miesięcy. W decyzji pomógł też plan nadchodzącej wyprawy fotograficznej na Islandię. Tam jechać bez statywu byłoby grzechem. 

Tak naprawdę chciałem z tym zakupem jeszcze trochę zaczekać, ale wczorajsza sesja która robiliśmy z K wymagała by statyw jednak się na niej znalazł. Zamiana 85mm 1.4 na 24-70 2.8 dodała trochę wagi do już ciężkiego aparatu jakim jest D3. Gdy oglądaliśmy miejscówkę do naszych ostatnich zdjęć, światłomierz wskazywał dosyć słabe warunki oświetleniowe więc ryzyko nie ostrych zdjęć było ogromne. Miałem tak naprawdę jeden dzień by wyszukać w mieście odpowiedni model, całe szczęście Cyfrowe.pl ma swój punkt w Szczecinie.

Dużego wyboru co prawda nie było, w sensie, był, na zamówienie, ale kupiłem to co mi znane,  a resztę zignorowałem, czyli wybrałem tradycyjnie Frotkę, model 190 z głowicą 496RC2. Kierowałem się kombinacją maksymalnego obciążenia oraz największą wszechstronnością/wytrzymałością.  Nie wiem tylko czy nie za dużo waży, bo 2.4 kg i z plecakiem sprzętu łatwo robi się 6 kg na plecach.  

Przez lata migałem się od wszelkiej maści statywów. Zawsze wszędzie z ręki, jak ciemno to wyższe ISO, jak za długie czasy, to mocny wdech i wyzwalasz migawkę na wydechu. Sama technika i odpowiednie przygotowanie pozwalały unikać tego ciężkiego i nie wygodnego wynalazku. Te czasy powoli przemijają, jakość ISO z D3 pomimo że dalej bardzo dobra, to jednak szum staje się problemem gdy chcesz fotografować na otwartej przesłonie i musisz wyjść powyżej ISO 1000. Jeszcze może gdybym bardziej przymykał przesłonę to delikatny szum łatwiej usunąć, to przy 1.4/1.8/2.8 często ( no chyba że wpadnie mi w ręce Nikon D5 ) postrzegalna płaszczyzna ostrości jeszcze bardziej się zmniejsza wraz ze wzrostem szumu a zdjęcie staje się trochę eteryczne, niby ostre, ale miękkie. Ryzyko straty zdjęcia jest w takim przypadku dosyć duże gdy robisz zdjęcia z reki i przestrzelisz z ostrościa. Przez chwilę rozmyślałem nad sensem kupna jakiegoś Monopodu, ale co mi po Monopodzie jak będę chciał fotografować nocny krajobraz Islandii..

Odrobina specyfikacji. Statyw po rozłożeniu osiąga wysokość maksymalną, łącznie ze środkową kolumną,  170 cm, złożony 69 cm. Waga zestawu jak już wspominałem to 2.4 kg a maksymalne obciążenie około 6 kg.  Dostępny w wariancie aluminiowym i z włókna węglowego. Wybrałem ten pierwszy, nad carbonem pomyślę w przyszłości, gdy noszenie statywu stanie się dla mnie codziennością i ten będzie za ciężki albo gdy stwierdzę że czas oddać się fotografii krajobrazowej.

Lubie jak sprzęt jest wszechstronny. Gdy w przyszłości stwierdzę że jednak wole robić zdjęcia średnim formatem ( bo ceny topowych puszek nikona i canona a taki Pentax 645Z są już niedaleko)  to statyw wytrzyma wagę nowego aparatu. Obecny zestaw który podtrzymuje to raptem niecałe 3 kg. Gdy będę potrzebował ustawić się nisko, to statyw rozkłada się praktycznie do samej ziemi a środkową kolumnę można ustawić w poziomie (do której w przyszłości zrobię mocowanie na laptopa) i robić zdjęcia wyzwalaczem.  Pomijam już ten włoski design, czerwone akcenty które kojarzą mi się tylko z Ferrari. Gdzieś kiedyś słyszałem, że jak dany producent zaczyna przykładać wagę do wyglądu i stylizacji produktu żeby się wyróżnić( zapinki stylizowane, wyglądające jak wyjęte z jakiegoś auta) to znak że konkurencja dogoniła go możliwościami a wybór zostanie dokonany tylko na bazie wyglądu. Chyba coś w tym jest, bo poprzedni model Manfrotto na którym dane mi było czasem pracować, nie pamiętam już teraz modelu, aż taki ubajerowiony pod względem wyglądu nie był.   Wcale nie narzekam z tego powodu, wbrew przeciwnie, fajnie że wygląda nowocześnie. Ich nowa seria Be Free i różne wersje kolorystyczne to też całkiem fajna sprawa. 

Co do samej wczorajszej sesji i statywu. Nie do końca jeszcze jestem pewny czy głowica 496RC2 jest odpowiednia do mojego zastosowania, ale sam sprzęt całkiem się sprawdził. Raz udało się i wyszło słońce więc w hali zrobiło się jaśniej,  można było pracować z ręki, ale były momenty kiedy bez statywu bym sobie nie poradził. Widzę to po zdjęciach. Część robiłem ze statywem a część bez. Lubie mieć przewidywalny efekt zdjęć i statyw w tym zdecydowanie pomaga. Tylko zastanawiam się nad tą głowicą.  Oglądając ją nie przyszło mi do głowy coś co zauważyłem od razu gdy robiłem z nią zdjęcia. Chodzi o pokrętła regulujące zacisk. A co za tym idzie, trochę nie wygodny mechanizm poruszania aparatem na głowicy w czasie robienia zdjęć. D3jka nie ma najszerzej na świecie rozstawionych punktów ostrości, a fotografując na F 2.8 nie zawsze możesz sobie pozwolić  np ustawić ostrość na usta zamiast na oczy więc pozostaje albo uniesienie obiektywu w górę albo ostrzenie manualne. Jeszcze to przetestuję, bo nie po to się człowiek zaopatrzył w optykę z AF-S by teraz ostrzyć manualnie więc albo się przyzwyczaję i znajdę sposób albo pomyślę by zmienić głowicę na np MH804-3W.  

Przed nami jeszcze kilka tygodni zimy, a to oznacza że w końcu zrobię jakieś nocne zdjęcia, wpadnie kilka sesji na których postaram się trochę zwolnić tempo i popracować trochę inaczej niż do tej pory, ale prawdziwy test sprzętu prawdopodobnie dopiero jak wyjedziemy w na wyprawę.  Jeżeli chodzi o wykonanie, na chwilę obecną nie mam zastrzeżeń, 10 lat gwarancji musi świadczyć o niskiej awaryjności tego sprzętu. Jak ktoś szuka statywu na długie lata, to wybór jest w sam raz. Ten, albo odrobinę mocniejszy model 055, chociaż myślę że 190 już da radę do większości zastosowań.